[…] ważniejsze od wspierania rodzin katyńskich przed strasburskim trybunałem było dla gabinetu Tuska PR-owe „pojednanie” z Moskwą.
TO NIE JEST PR, TO JEST…
Niektórzy, co ciekawe, i oponenci PiS, i czasem jego zwolennicy, traktowali wojnę o wybory w kategoriach PR-owskiej zasłony. Miała odwracać uwagę od kłopotów z samą epidemią i prowokować opozycję. Ale te zyski są co najmniej wątpliwe. Za to wiemy, że ta debata utrudnia sztabowi antykryzysowemu egzekwowanie mnożonych i coraz większych rygorów.
TO NIE JEST PR, TO JEST…
W ostatnim czasie pojawiły się pierwsze próby regulowania najnowszych innowacji. Przykładowo, są to akty prawne dotyczące blockchain uchwalone na Malcie, w Lichtensteinie oraz w Szwajcarii (kanton Zug), czy internetu rzeczy w Kalifornii. Na ich ocenę trzeba jeszcze chwilę poczekać, choć czasem mam poczucie, że są to jedynie działania PR-owe poszczególnych państw, a za nazwą danego aktu prawnego nie idzie kompleksowe uregulowanie problematyki danej innowacji.
TO NIE JEST PR, TO JEST…
Cieszę się, że transport publiczny i bezpieczeństwo ruchu drogowego to jedna ze sztandarowych propozycji obecnego rządu. Moja rola jako posła opozycji polega jednak na obserwowaniu działań rządu, punktowaniu ich i sprawdzaniu, na ile to deklaracje PR-owe, a na ile rzeczywiście wprowadzane w życie.
TO NIE JEST PR, TO JEST…
Warto odwiedzać profil Krzysztofa Bosaka w mediach społecznościowych – widać tam bardzo wyraźnie, na czyje poparcie liczy kandydat Konfederacji na prezydenta. I na pewno nie są to młodzi ludzie, którzy z natury rzeczy popierają ugrupowanie odwołujące się do wartości narodowych i udające, że jest rzecznikiem ich buntu. Tymczasem są to jedynie zagrywki PR obliczone na pozyskanie głosów młodych wyborców.
TO NIE JEST PR, TO JEST…
Tego typu zmiana jest niezgodna z Konstytucją, niezgodna z regulaminem Sejmu i ma na celu odwrócić uwagę opinii publicznej od tego, że tarcza antykryzysowa jest dziurawa, że PiS podzielił pracowników, pracodawców, przedsiębiorców i zamiast realnej pomocy kolejny raz mamy do czynienia z wielkim zabiegiem pijarowskim.
TO NIE JEST PR, TO JEST…
Mam wrażenie, że w każdym kraju dobrze zarządzanym jest coś takiego, jak centrum zarządzania kryzysowego. W naszym kraju takie centrum nie istnieje, a jeśli istnieje, to tylko do PR-u. Że mamy regularne konferencje prasowe, na których się pokazuje zmartwiony premier i z workami pod oczami minister zdrowia. To jest za mało. To może było wystarczające do wygrania wyborów, ale to jest za mało, żeby uratować gospodarkę.
TO NIE JEST PR, TO JEST…
Nie podobają mi się też działania niektórych firm farmaceutycznych, które chcą się wzbogacić, wciskając klientom rozmaite preparaty, tworząc wokół tego PR-ową otoczkę, która nie ma nic wspólnego z rzeczywistością.
TO NIE JEST PR, TO JEST…
Ja mam takie poczucie, że tutaj władza nie ma specjalnie pomysłu jak pomóc naprawdę przedsiębiorcom, jak ratować te miejsca pracy, tylko szuka takich obejść, żeby ogłosić coś bardzo fajnego, komunikacyjnego, PR-owego, ale żeby za tym nic się nie kryło.
TO NIE JEST PR, TO JEST…
Jest pytanie, dlaczego Unia nie wpadła na pomysł żeby nie płacić, żeby zawiesić składkę członkowską, żeby te pieniądze pozostały w krajach, które de facto walczą z pandemią i jej, także ekonomicznymi skutkami. Natomiast pojawiają się PR-owskie ruchy, które niczemu nie służą, natomiast cała walka spadła na państwa narodowe.
TO NIE JEST PR, TO JEST…